9 sierpnia 2015

Wyspa Spichrzów 70 lat po wojnie przestaje straszyć ruinami. Ma szansę stać się jedną z wizytówek Gdańska

Wyspa Spichrzów to historyczne serce Gdańska. Zniszczona została podczas II wojny światowej. Po 360 spichlerzach, które dumnie wyrastały nad Motławą w większości zostały tylko zgliszcza. W kolejnych latach niewiele się tam zmieniało. To, co mogło tętnić życiem stało się miejscem wstydu. Ruiny, 70 lat po zakończeniu działań wojennych, w wielu miejscach straszą do dziś. To się jednak zmienia. Wyspa zyskuje drugie życie dzięki hotelom, apartamentowcom i biurowcom. Za kilka lat ma być jedną z wizytówek Gdańska.

Gdańscy urzędnicy długo czekali, zanim podjęli decyzję o nowym kształcie Wyspy Spichrzów. Zarzekają się jednak, że o niej nigdy nie zapomnieli. Pierwsze próby zagospodarowania tego terenu podjęto w latach 70. ubiegłego wieku.

– Wtedy zorganizowano pierwszy konkurs na koncepcję zagospodarowania wyspy. Nie chodziło jeszcze o to, żeby je realizować, a zobaczyć jakie są pomysły – opowiada Andrzej Duch, dyrektor Wydziału Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.

Zwycięski duet architektów Walczyka i Sienkiewicza widział na wyspie modernistyczne budynki. Urzędnicy najwyraźniej nie.

"Taka burza mózgów była potrzebna"

Temat wyspy na jakiś czas umarł. Powrócono do niego w 1989 roku, kiedy to do Gdańska zaproszono architektów z całej Europy. Podczas seminarium debatowali oni o kierunkach, w których powinno się rozwijać Wyspę Spichrzów. Znów pojawiło się kilka pomysłów.

- Taka burza mózgów była po prostu potrzebna. Dopiero na bazie tych rozważań miasto mogło sprecyzować oczekiwania względem przyszłych inwestorów – opowiada Duch.

Podczas seminarium ukształtowało się kilka trendów. Jak twierdzi Duch, Polacy raczej skłaniali się ku tradycyjnym, historycznym formom przypominającym spichlerze, a więc dawną zabudowę. Ci, którzy byli spoza Gdańska mieli zupełnie inne spojrzenie.

– Zagraniczni architekci chętnie widzieli tam popularne wówczas modernistyczne rozwiązania. Ciekawy pomysł miał też pewien Austriak, który uważał, że najlepiej zrobić tam po prostu wielki park – dodaje Duch.

Do czterech razy sztuka

Po 1970 roku gdański magistrat cztery razy rozpisywał konkurs na zagospodarowanie północnego cypla wyspy. Powód? To trudny teren. -Akurat ta część wyspy jest wpisana do ewidencji zabytków, więc trzeba się liczyć z obostrzeniami. W dodatku spichlerze wcale nie są takie łatwe do zagospodarowania. To dość „głębokie” budynki za to z małymi oknami. Nie tak łatwo sensownie to rozplanować – twierdzi Duch.

I tak pierwszy konkurs ogłoszono w 2007 roku. Mimo dużego zainteresowania ostatecznie zgłosiło się tylko dwóch inwestorów: hiszpański Iberinvest i niemiecka Frankonia Eurobau. - W toku postępowania wycofały się ze względu na trudności finansowe - tłumaczy Duch.

Niespełna rok później wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Tym razem w szranki stanęło aż siedem przedsiębiorstw, ale do negocjacji dopuszczono tylko dwa z nich: Grupę Inwestycyjną Hossa SA i Polnord SA. Ta druga wpłaciła wadium w wysokości 500 tys. zł i ogłosiła konkurs na projekt.

Nikt się nie spodziewał, że trzy lata później spółka się wycofa. W lokalnych mediach pisano, że przyczyną miały być kłopoty finansowe. - Nie chcę zgadywać o co chodziło. Mogli po prostu zmienić priorytety. Co prawda zostawili nam swoje opracowanie, ale miasto nie zdecydowało się z niego skorzystać - tłumaczy Duch.

Magistrat zaproponował jeszcze współpracę Hossie, ale nie udało się dojść do porozumienia. Stwierdziliśmy, że jeśli chcemy, żeby w końcu pojawił się konkrety inwestor to trzeba poprawić warunki inwestycji. Dlatego zwiększyliśmy trochę dopuszczalną część mieszkaniową na wyspie. Zabraliśmy się też za modernizację nabrzeży – dodaje Duch.

"Mamy nadzieję, że teraz się uda"

Do czwartego konkursu dopuszczono już tylko dwa konsorcja Multibud- Immobel oraz Activia-Euro Styl -Nowak Nieruchomości i inni. Najlepszą propozycję przedstawiła, jednak ta pierwsza i to ona w marcu br. podpisała z miastem umowę. Inwestycja ma kosztować co najmniej 399 mln zł netto.

Konsorcjum w ramach przedsięwzięcia zbuduje też drogi. Głównie chodzi o Chmielną, Motławską, Pożarniczą oraz część chodników przy nabrzeżu. Inwestor ma również przebudować most Stągiewny na most zwodzony, zbudować marinę i ogólnodostępną kładkę dla pieszych, łączącą północny cypel Wyspy Spichrzów z Długim Pobrzeżem.

Multibud i Immobel mają 15 miesięcy na prace organizacyjne i projektowe. Dopiero potem ruszy budowa. - Mamy nadzieję, że tym razem inwestor wywiąże się ze swoich zobowiązań - komentuje Duch.

Tuż po podpisaniu umowy konsorcjum zapewniało, że pierwszy etap budowy obejmujący m.in. hotel ma być zrealizowany w 2019 r. W planowanym kompleksie będą: hotel, mieszkania, część handlowa i plac publiczny.

Hotel i apartamenty zastąpią koło widokowe

Prace zaczęły się też na działce należącej do spółki Spichlerz Ognisty Wóz. W miejscu, gdzie w wakacje stoi koło widokowe w pierwszym etapie budowy powstanie hotel, a potem apartamenty i mieszkania.

- Jesteśmy już po badaniach archeologicznych i pracach uzgodnionych z konserwatorem zabytków. Jak tylko skończy się sezon letni to ruszymy z budową. Wszelkie prace chcemy zakończyć do 2017 roku - zapewnia Zbigniew Nowak, prezes Zakładów Mięsnych Nowak, które są udziałowcem Spichlerza Ognisty Wóz.

Nowak przypomina, że utworzone przez niego konsorcjum walczyło Immobelem i Multibudem o tereny na północnym cyplu wyspy.

- Liczyliśmy, że wraz z naszymi partnerami wygramy konkurs na zagospodarowanie miejskiej części tego terenu, dlatego też nie było sensu zaczynać wcześniej budowy. O projekcie trzeba myśleć całościowo. Wygrało inne konsorcjum, ale wszystkim nam zależy, żeby zrealizować swoje inwestycje - dodaje Nowak.

Wyspa Spichrzów to nie tylko północny cypel

Ale wyspa to nie tylko obszar położony na północ od ul. Stągiewnej. Dynamicznie rozwijają się też tereny przy Spichlerzowej, Żytniej, Pszennej czy Chmielnej. To właśnie tam pojawia się najwięcej nowych zabudowań, głównie apartamentowców, hoteli i gmachów usługowo-mieszkaniowych.

I tak przy ul. Toruńskiej nad samym brzegiem Nowej Motławy stanął już jeden z trzech apartamentowców Aura. Projektanci przewidzieli też na parterze część usługową. Inwestor ma już pozwolenie na budowę kolejnych mieszkań. Te mają powstać do końca 2017 roku.

- Trzeci etap zakłada budowę najmniejszego budynku. Data rozpoczęcia sprzedaży i budowy jest - jak przy większości projektów deweloperskich - uzależniona od tempa, w jakim uda nam się sprzedać poprzedni etap - informuje Milena Wiśniowolska z działu marketingu inwestora.

Bryły ewidentnie nawiązują do dawnych spichlerzy. Od lat na ul. Pszennej działa też trzygwiazdkowy Novotel.

Z kolei na początku lipca na wyspie ruszyły też prace Dekpolu. Pierwszy etap inwestycji „Nowa Motława” już ruszył. Nowoczesny kompleks będzie tworzyć pięć hoteli z apartamentami. - W chwili obecnej prace budowlane realizowane są zgodnie z założonym budowlanym harmonogramem inwestycji. Prowadzone są również rozmowy w sprawie rozbudowy infrastruktury nadbrzeża i zbudowania mariny jachtowej przy inwestycji – informuje Dariusz Radtke, menadżer ds. marketingu.

Rosną jak grzyby po deszczu

Na ul. Chmielnej w pobliżu kanału Motławy powstaje Chmielna Park. Osiedle składające się z trzech dziewięciopiętrowych gmachów. Do tej pory do użytku oddano tylko jeden. Wciąż trwają prace związane z budową pozostałych dwóch, ale jak zapewnia inwestor drugi będzie gotowy do końca października 2015 roku, a trzeci niespełna rok później.

Nieopodal powstanie też Waterlane Island, kolejny budynek mieszkaniowo-usługowy. Zgodnie z projektem będzie on przylegać do czterech historycznych spichlerzy. Dzięki temu stanie się fragmentem pierzei wzdłuż nabrzeża Starej Motławy.

Z kolei od maja br. na ul. Stągiewnej 26 działa nowy Hotel Puro. Ale to nie jest jeszcze ostatnie słowo inwestora, który zamierza rozbudować istniejący budynek. - Rzeczywiście grupa kapitałowa Puro zamierza rozbudować ten obiekt. Na razie nie zdradzamy szczegółowych informacji, bo jesteśmy na etapie przygotowań - mówi Izabela Winczewska z biura prasowego grupy Puro.

Plany, które spaliły na panewce

W latach 90. tuż przy ul. Chmielnej swoją działkę miała też Akademia Muzyczna im. Stanisława Moniuszki. Wówczas był tam jeszcze spichlerz, który miał służyć jako siedziba uczelni. Ostatecznie władze akademii zrezygnowała z tej inwestycji, bo otrzymały od wojska gmach przy ul. Łąkowej.

- Uczelnia sprzedała swoją działkę osobie prywatnej. Z tego co mi wiadomo to nic się tam nie dzieje – mówi Duch.

Do Wyspy Spichrzów szczęścia nie mieli też Hiszpanie, którzy aż dwukrotnie próbowali ją zabudować: raz chodziło o północy cypel, później kupili działkę w pobliżu Novotelu. To tam miał stanąć Nowy Spichlerz, zespół mieszkalno-usługowy z hotelem i podziemnym parkingiem.

- Stan tej inwestycji jest taki, że inwestor posiada prawomocne pozwolenie na budowę, ale ze względu na problemy finansowe nie przystępuje do realizacji. Żałuję, że ta inwestycja nie doszła do skutku, bo projekt był bardzo udany i mógł stanowić znaczący przełom w myśleniu o rewitalizacji Wyspy Spichrzów – powiedział tvn24.pl Antoni Taraszkiewicz, twórca projektu.

Autor: Aleksandra Arendt

Źródło: http://www.tvn24.pl/pomorze,42/tak-bedzie-wygladala-wyspa-spichrzow-w-gdansku,561922.html

← Powrót do aktualności